Aktualności

Przegrało dobro dziecka

Czarny czwartek, 27 maja 2021 roku, przejdzie do historii i zapisze się na jej ciemnych, wstydliwych kartach. Katowicka Rada Miasta wspięła się w tym dniu – głównie za sprawą jej przewodniczącego Macieja Biskupskiego i odpowiadającego za samorządową oświatę wiceprezydenta Waldemara Bojaruna – na wyżyny edukacyjnych absurdów. Bez głębszej refleksji i troski o dobro uczniów większość radnych zdecydowała o likwidacji przyszpitalnego Zespołu Szkół Specjalnych nr 6 przy ul. Medyków 16.

Z chwalebnymi wyjątkami radnych: Beaty Bali, Patryka Białasa, Dawida Durała, Patrycji Grolik, Barbary Wnęk-Gabor i Józefa Zawadzkiego – którzy głosowali „przeciw” – oraz „wstrzymujących się” od głosu Łukasza Borkowskiego, Adama Lejmana-Gąski i Jarosława Makowskiego, większość Rady (19 radnych na 28 głosowało za przyjęciem uchwały) przesądziła o losie placówki, która przez wiele lat dobrze realizowała swoją misję i służyła chorym dzieciom przebywającym w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II.

Wchodzące w skład Zespołu szkoła podstawowa i liceum im. Krystyny Bochenek zostały włączone do… – skądinąd cenionego i zasłużonego dla społeczności niepełnosprawnych katowiczan – Zespołu Szkół Zawodowych Specjalnych nr 6 w Katowicach przy ul. Rolnej 22. Karkołomny pomysł, którego nie powstydziliby się twórcy „Latającego cyrku Monty Pythona”. Połączenie placówek realizujących różne podstawy programowe i zaspokajających odmienne potrzeby edukacyjne i wychowawcze trafi na pewno do Księgi Rekordów Guinnnessa – do rozdziału o szczytowych osiągnięciach oświatowej głupoty.

Przygotowany przez od dawna krytycznie oceniany wydział edukacji i sportu Urzędu Miasta, niechlujnie i nierzetelnie uzasadniony projekt tej uchwały negatywnie zaopiniowały rada pedagogiczna Zespołu i oddział miejski Związku Nauczycielstwa Polskiego, a pozytywnie – co było dla wielu dużym zaskoczeniem – oświatowa „Solidarność”, której od wielu lat przewodzi niezatapialna Gabriela Korus. Projektowi likwidacji Zespołu najgoręcej sprzeciwiał się radny Józef Zawadzki, dając temu wyraz zarówno na posiedzeniu samorządowej komisji edukacji, jak i podczas czwartkowej sesji.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że edukacyjne standardy od lat wyznaczają w Katowicach urzędnicy, którzy nad wątpliwe kompetencje przedkładają osobiste uprzedzenia, niechęci i antypatie. Nie jest też tajemnicą, że dobro uczniów nie należy do bliskich im wartości.

Ciekawe, co na to wojewoda śląski Jarosław Wieczorek – do którego trafi teraz ta kontrowersyjna i godząca w dobro dzieci uchwała – śląska kurator oświaty Urszula Bauer i rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak, którym przesyłamy ten tekst.

Będziemy nadal monitorowali i informowali o tej bulwersującej sprawie.

5 thoughts on “Przegrało dobro dziecka

  1. Jakie dobro dziecka?
    Dziecko w szkole szpitalnej nie ma wiedzy do jakiego zespołu szkoła należy. Ważne są godziny przeznaczone na pracę z uczniem pacjentem.

  2. Dla dzieci w szkole szpitalnej najważniejszą są :
    1. godziny które nauczyciel poświęca dziecku,
    2. zaangażowani, wykwalifikowani nauczyciele

    1. tylko że po przypadkowym i nieprzemyślanym przyłączeniu szkół przyszpitalnych do zespołu ZAWODOWYCH szkół SPECJALNYCH ubyło wiele godzin i część nauczycieli straci pracę a innym zabrali dużo godzin – czy to na pewno wyjdzie na dobre dobru dziecka?

  3. Artykuł jest wyjątkowo tendencyjny, połączenie szkół w zespół jest absolutnie bez wpływu na przebywające w obydwu placówkach dzieci, ale żeby to wiedzieć, trzeba znać specyfikę pracy obydwu szkół, a osoby piszące nie mają pojęcia o specyfice pracy ani w jednej ani w drugiej placówce. Podjęte decyzje dotyczą tylko kwestii zarządzania placówkami. Jedynie decyzja o znacznym ograniczeniu godzin przez WE UM Katowice w placówce szpitalnej i liczne zwolnienia doświadczonej kadry wychowawców i nauczycieli z pewnością wpłynie na jakość pracy tej szkoły i na dobro dzieci- pacjentów. Wypowiedzi Szanownych Państwa radnych były spowodowane z pewnością jednostronnym przedstawieniem im sytuacji w jakiej znalazła się szkoła szpitalna, gdyby poświęcili więcej czasu na rzetelne rozpoznanie problemu, być może ich opinia byłaby inna. Obrażanie natomiast szanowanej i wybranej z woli związkowców Pani Przewodniczącej Związku Solidarność, jest wysoce niekulturalne i świadczy o braku elementarnej kultury osobistej.

    1. A cóż obraźliwego jest w określeniu „niezatapialna”? Jak daleko sięgam pamięcią, to oświatową „Solidarnością” kieruje w Katowicach p. Korus, której związkowa aktywność pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jak postawa p. Ordona z regionalnej sekcji, do którego zwrócili się należący do „Solidarności” nauczyciele z ZSS nr 6 – odesłał ich z kwitkiem… Należałam kiedyś do oświatowej „Solidarności”. To były czasy, kiedy liczyło się dobro uczniów, nauczycieli i pracowników obsługi. Dzisiejsi liderzy zadowalają się wysokimi związkowymi apanażami i dogadują z lokalnymi władzami ponad głowami szeregowych związkowców. Wstydzę się, że należałam do tego związku. Trzymam kciuki i modlę się za wszystkich, którzy walczą o uratowanie przed likwidacją ZSS 6. Dziękuję portalowi, że tak odważnie i bezpardonowo obnaża niejasne mechanizmy, które rządzą katowicką oświatą…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *